„Dookoła świata przez morza i oceany” - wystawa autorska

Dookoła świata przez morza i oceany

Wystawa autorska Pani Profesor Danuty Ptaszyckiej-Jackowskiej i Pana Profesora Antoniego Jackowskiego

Fotografie z wystawy: Anna Wojnar, „Alma Mater”


Jedną z możliwości odbycia podróży dookoła świata są rejsy wycieczkowe organizowane przez niektóre kompanie żeglugowe, na przykład włoską Costa Crociere. Dysponuje ona kilkunastoma dużymi statkami, które pływają różnymi trasami morskimi. Dużym przedsięwzięciem jest organizacja raz w ciągu roku rejsu dookoła świata. Pierwszy odbył się w 2012 roku. Podzielony został na trzy odcinki:
I odcinek Krzysztofa Kolumba – z Sawony (Włochy) do Los Angeles (USA),
II odcinek James’a Cook’a – z Los Angeles do Singapuru,
III odcinek Marca Pola – z Singapuru do Sawony.
Przepłynięcie całości trwa 3,5 miesiąca. Statek zawija do różnych portów, w których oferowany jest program turystyczny, proponowany przez lokalne biura podróży. Różne odległości między portami powodują zróżnicowaną długość czasu niezbędnego do pokonania poszczególnych odcinków między portami. Czasami jest to tylko jedna noc, kiedy indziej statek potrzebuje na pokonanie dystansu nawet cztery czy pięć dni i nocy. Podczas rejsu odwiedza się parędziesiąt portów w szeregu krajów.
Rejs statkiem turystycznym jest bardzo wygodną i ciekawą formą turystyki. W momencie zaokrętowania w Sawonie czeka na pasażerów wcześniej wybrana kabina, która stanowi nasze mieszkanie podczas całego rejsu. Jest ona na tyle pojemna, że bez trudu mieszczą się w niej wzięte w podróż bagaże. Dzięki temu na wycieczki związane ze zwiedzaniem miejscowości portowych i ich okolic pasażer zabiera ze sobą tylko kilka niezbędnych rzeczy.
W trakcie naszego rejsu dookoła świata zawinęliśmy do 40 portów, odwiedzając 25 krajów. Długość trasy wyniosła ponad 56 200 km, czyli ponad 30 300 mil morskich. Płynęliśmy statkiem Costa Luminosa. Ma on 292 m długości, zabiera na pokład 2 600 pasażerów obsługiwanych przez 900 osób. Przepłynęliśmy trzy oceany (Atlantyk, Pacyfik, Ocean Indyjski i szereg mórz. Przepływaliśmy przez różne strefy klimatyczne (z wyjątkiem polarnej i umiarkowanej chłodnej), mijaliśmy obszary o różnym pokryciu terenu – od pustyni po lasy deszczowe. Trasa dookoła świata wymagała dostosowywania się do zmieniających się stref czasowych. W trakcie rejsu bywały odcinki, kiedy zegarki były przestawiane codziennie. Na Oceanie Spokojnym nastąpiła nawet bezpowrotna utrata jednej doby.
Bogactwo krajobrazów morskich i lądowych wywołuje potrzebę ich utrwalania nie tylko w zawodnej pamięci. Już od pierwszego dnia rejsu zaczęliśmy pisać dziennik podróży i kompletować dokumentację fotograficzną. Powstało w sumie ponad trzy tysiące zdjęć.
Przedmiotem notatek w dzienniku oraz zdjęć nie były z góry zakładane tematy. Założono niejako à priori, że w pierwszym rzędzie  opisujemy i fotografujemy rzeczy, które poprzez swoją „niezwyczajność” przykuwają naszą uwagę. Mogło to być piękno widzianego krajobrazu, scena obyczajowa, a także osobiste spotkania w „realu” z czymś, co znaliśmy z innych źródeł czy z opowiadań. Ujmując to szeroko, były to nasze spotkania z krajobrazami znanymi dotychczas  z podręczników czy folderów, unikatowymi obiektami architektury świeckiej czy sakralnej, wreszcie z osobami reprezentującymi spotykane grupy etniczne.
Urzekała nas fizjonomia krajobrazów tafli wody, nieba, wybrzeży, portów, sylwetek miast. W miastach notowaliśmy zabudowę postkolonialną i współczesną, a także dramatyczne slumsy i zniszczenia przestrzeni. Zaciekawiali nas mieszkańcy, roślinność, uprawy, zwierzęta. Zwracaliśmy uwagę na podobieństwa i odrębności oraz na przejawy procesów globalizacji. Potrzeba dokumentowania podróży wynikała także z faktu, że wiele miejsc odwiedzaliśmy po raz pierwszy i zdawaliśmy sobie sprawę, że raczej do nich nie wrócimy. Zdjęcia były robione w różnych warunkach pogodowych, na ogół w pośpiechu, niekiedy przez szyby szybko jadących autokarów. Świadomość jednorazowej bytności w danym miejscu mobilizowała do utrwalenia jego obrazu. Ale wielu zdjęć nie udało się zrobić.
Dla nas rejs był niewątpliwie rekompensatą za długie lata, kiedy nie było możliwości podróżowania ze względów politycznych i ekonomicznych.
Bogactwo tematyczne fotografii i notatek jest odzwierciedleniem wielostronności naszych zainteresowań. Stąd okazało się bardzo trudne dokonanie wyboru 80 zdjęć na Wystawę.


Kraków, 21 listopada 2016 roku                          Danuta Ptaszycka-Jackowska, Antoni Jackowski